|
|
"Forum Klubowe" Forum Klubowe - spis streści numeru 2/26
Spis treści Forum Klubowego nr 2/26
Jerzy Domański
Wydmuszki, żarówka i pety
Artur Hebda
Sensacje na pogrzebie
Tomasz Nesterowicz
Rachunek sumienia lewicy
Jacek Zychowicz
Motyle i chrząszcze, czyli spór ideowców z pragmatykami
Bohdan Kaczmarek
Czy są szanse na odnowę lewicy?
Mirosław Karwat
Paternalizm to jeszcze nie lewicowość
Tomasz Czakon
Lewicowe wartości tutaj i teraz
Leszek Lachowiecki
Odrobina formacji na co dzień
Anna Wróbel
Zarys historii liberalizmu ekonomicznego
Daniel Kontowski
Ideologia konserwatyzmu w Europie
Mnie interesuje człowiek
z posłanką na Sejm RP Izabelą Jaruga-Nowacką rozmawia Joanna Rawik
Izabela Jaruga-Nowacka
O lepsze życie dla wszystkich
Witold Filipowicz
Rzeczpospolita urzędnicza
Wiesław Klimczak
W morzu europejskiej i światowej rzeczywistości
Teresa Jakubowska
Polska pseudospółdzielczość mieszkaniowa
Tadeusz Skoczek
Finansowania mediów publicznych w Polsce w kontekście europejskim
Lech Nijakowski
Analiza dyskursu na temat mniejszości narodowych i etnicznych w polskich mediach
Krystian B. Bielewicz
Wiersze
Paweł Borecki
Czym jest państwo neutralne światopoglądowo?
Mariusz Agnosiewicz
Ile mamy państwa wyznaniowego?
Wiesław Mysłek
Quadragesimo anno nowego tysiąclecia
Dionizy Tanalski
Magisterium Kościoła a komunizm
Karol Karski
Protestantyzm
Korespondencja
Zbigniew A. Ciećkowski
Zamach stanu a stan wojenny
Andrzej B. Izdebski
Lema pamięci upgrade żałobny
Joanna Rawik
Temat wstydliwy
Jan Woleński
Don Chichot z La Kaczy
Karolina Zioło
Wieszcz Brzechwa (na cenzurowanym)
Jacek Sochan
Taniec z gwiazdami
Leszek Lachowiecki
Suma inteligenckiego gwaru
Bronisław Szozda
Grzeszne zakazy
Wielogłos "Forum Klubowego" nr 2/26
Wielogłos
Co trzeba robić? Trzeba zasypywać redakcje opiniami i ocenami. Jak ktoś trafi w internecie na debaty, dyskusje, powinien się zalogować i jak ktoś inny pisze, że tylko „kaczory” mogą zbawić ojczyznę i społeczeństwo, niech wchodzi w polemiki. Przecież nie jest tajemnicą, że po tamtej stronie są zorganizowane grupy reagujące na debaty internetowe. A my, jak nas bóg stworzył, myślimy, że to się samo dzieje. Niech ludzie poglądy konfrontują, żeby nie było jednostronności. Trzeba pisać, reagować, podpisywać itd., itd.
Jerzy Domański
Wydmuszki, żarówka i pety
Socjaldemokracja zdechła i smród jej zwłok doprowadzi do kilku klęsk wyborczych Lewicy w Europie albo jak w Niemczech do rządu konserwatystów i widma socjaldemokracji w postaci SPD, co tylko przedłuży akt pogrzebowy złożenia socjaldemokracji do trumny. Kapitalizm pomnika jej nie wystawi.
Są tacy, którzy o tym zgonie już wiedzą i mówią, są tacy, którzy wiedzą, ale nie chcą się z tym pogodzić, i są ci, którzy w swoim myśleniu pozostają w minionej epoce.
Artur Hebda
wiceprzewodniczący SLD
Poirytowanie „sprawdzonych towarzyszy” ma swoje dobre strony, bo pobudziło odnowę intelektualną i ideologiczną i to nie ze strony „młodych”, a właśnie „starych”. Okazało się, że dotychczasowi specjaliści od „administrowania” i wprowadzania neoliberalnego ładu w Polsce są w głębi serca „na wskroś czerwoni” i socjalistyczni. Z zaciekawieniem słucham ich wystąpień pełnych negacji obecnego porządku Rzeczypospolitej, niezgody na biedę, wyzysk i niesprawiedliwość społeczną. Multimedialne wrażenie psuje mi tylko wizja nijak nie współgrająca z fonią. Nie potrafię połączyć w logiczną całość personaliów osób z wartościami, które głoszą, a których nie potrafiły lub nie chciały wprowadzać w życie, kiedy były u władzy w SLD i posiadały wpływ na wybór kierunku, w którym podąży Polska.
Tomasz Nesterowicz
Rachunek sumienia lewicy
Przyznajmy, że lewica (wciąż jeszcze trzeciej) Rzeczypospolitej do złudzenia przypomina tonący statek „Patna”. Każdy wie, iż od narodzin w zamierzchłych latach przełomu ustrojowego aż do katastrofy wyborczej z jesieni 2005 tą formacją kierowali politycy do szpiku kości pragmatyczni. Ich nastawienie wobec lewicowców ideowych można zreferować krótko i węzłowato: nie dopuszczać, usuwać, marginalizować. W mediach mniej lub bardziej ściśle związanych z SLD, prorokom rewolucyjnego, marksistowskiego, anarchistycznego czy choćby tradycyjnie socjalistycznego wyznania wiary proponowano miejsce najwyżej w kącikach osobliwości.
Jacek Zychowicz
Motyle i chrząszcze, czyli spór ideowców z pragmatykami
Z jednej strony jej [lewicy instytucjonalnej] wyposażenie ideowe, tradycja historyczna, oczekiwania znacznej części społeczeństwa przywiązanego do socjalistycznych zdobyczy kierowały ją w stronę angażowania się prawdziwie lewicowego, z drugiej strony faktyczne interesy większości kadr i znaczącej części elektoratu domagały się prokapitalistycznego kursu politycznego i polityki wspierającej procesy uwłaszczania się dawnej nomenklatury, gdyby użyć ulubionego pojęcia przeciwników lewicy. Za więc charakterystyczną mglistością, „różowością”, oblicza ideowo-politycznego, oportunizmem i kunktatorstwem postkomunistycznej lewicy kryła się nie tylko demoralizacja i scyniczenie części aktywu i elit, w tle tych zjawisk są strukturalne sprzeczności interesów społecznych, których nośnikiem w konsekwencji historycznych procesów stała się postkomunistyczna lewica.
Bohdan Kaczmarek
Czy są szanse na odnowę lewicy?
Lewicowcy nieprzesadnie dociekliwi intelektualnie i ideologicznie zdają się nie rozumieć takiej subtelności, jaką jest różnica między państwem socjalnym czy opiekuńczym w wersji socjaldemokratycznej czy nawet liberalno-chadeckiej a paternalizmem. Czasem wynika to ze skrótów myślowych towarzyszących rozliczeniu doświadczeń socjalizmu realnego. Przecież sprawa jest taka prosta: trzeba nawiązywać do wzorów państwa socjalnego czy „solidarnego”, dbając jedynie o to, aby nie wiązało się to z jakimś monopolem władzy, dyktatem itd. Solidarność – tak, opieka – tak, pluralizm – tak, jedynowładztwo – nie. I już mamy czyste sumionko.
Mirosław Karwat
Paternalizm to jeszcze nie lewicowość
.
Społeczeństwo jest i musi pozostać różnorodne, pluralistyczne, działające także na rzecz takich wartości, które dla rządzących są obce i których oni nie popierają. Ale prawdziwa demokracja wymaga stworzenia przestrzeni i warunków do aktywności obywateli wokół różnych wartości. Martwi mnie agresja, nietolerancja, a nawet nienawiść nasilająca się w naszym życiu publicznym. Wielu polityków prawicy ostentacyjnie obnosi się z demonstrowaniem swojej pobożności, powołuje się na katolicyzm w co drugim zdaniu, gdy w co trzecim mija się z prawdą.
Izabela Jaruga-Nowacka
Mnie interesuje człowiek
Coraz widoczniejszym symptomem załamywania się obecnego systemu w relacjach administracja - gospodarka są tarcia i nieporozumienia pomiędzy resortami, z których każdy ma jakąś cząstkę kompetencji w stosunku do tej samej gałęzi gospodarki czy nawet pojedynczego przedsiębiorstwa. Nietrudno wyobrazić sobie wielość dróg, jakie przemierzają rozliczne pisma pomiędzy urzędami, a także w łonie samych urzędów. Wewnętrzne spory urzędnicze sumują się ze sporami kompetencyjnymi pomiędzy resortami. Powstaje gmatwanina sprzecznych decyzji, zarządzeń i okólników. Wszystko to trafia do przedsiębiorstwa, które albo przytomnie deleguje kilka osób do odpowiadania na otrzymane dyrektywy, działając dalej według własnego rozeznania, albo miota się pomiędzy sprzecznymi dyspozycjami aż w końcu ogłasza upadłość.
Witold Filipowicz
Rzeczpospolita urzędnicza
Partie polityczne powinny ograniczać się do indoktrynacji w duchu swojego programu wyłącznie wobec swoich członków i poprzez swoje sposoby dystrybucji. Nie wolno w tym celu wykorzystywać instytucji państwa, organów medialnych czy samorządu społecznego i obywatelskiego. Są to standardy europejskie i globalne. Społeczeństwo obywatelskie w Domu Europejskim uspołecznia i demokratyzuje proces budowy jedności. Jest gwarantem jego jawności.
Wiesław Klimczak
W morzu europejskiej i światowej rzeczywistości
Jest to zresztą charakterystyczne dla dyskursu publicznego w Europie, gdzie kiedyś jednoznacznie kojarzono dyskurs szowinistyczny z tytułami i partiami prawicowymi. I choć nadal wykorzystują one mowę nienawiści, to wedle badań Europejskiej Komisji Przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji, dyskurs ksenofobiczny, rasistowski i antysemicki przejmowany jest obecnie przez tradycyjne partie konserwatywne i liberalne, a nawet przez partie lewicowe, do niedawna uchodzące za adwokatów praw mniejszości. To przesunięcie akcentów dokonuje się w kontekście krytyki imigrantów i uchodźców, zwłaszcza z krajów muzułmańskich, oraz w kontekście krytyki polityki rządu izraelskiego wobec Palestyńczyków.
Lech Nijakowski
Analiza dyskursu na temat mniejszości narodowych i etnicznych w polskich mediach
Już sam wybór papieża z Polski był traktowany w polityce światowej jako coś, co może istotnie wpłynąć na zmianę w układzie sił między światem komunistycznym i kapitalistycznym. Potwierdza to współczesna, szeroko potocznie lansowana opinia o tym, że to głównie papież przyczynił się do upadku komunizmu. Sam papież skromniej oceniał swoją w tym względzie rolę. Jak pisał Dominik Morawski, papież, gdy przypisywano mu wyłączną zasługę w obaleniu systemu komunistycznego, miał świadomie obniżając swoje pod tym względem dokonania odpowiadać: Nie ja to spowodowałem, drzewo było już spróchniałe, wstrząsnąłem nim i zgniłe jabłka opadły.
Wiesław Mysłek
Quadragesimo anno nowego tysiąclecia
Wymownym zjawiskiem prosocjalistycznym, a nawet prokomunistycznym, był ruch księży-robotników. Narodził się z akcji charytatywnej księży francuskich na rzecz francuskich robotników pracujących w Niemczech w latach 40-tych, a następnie rozwinął się w działalność misyjną, głównie we Francji. Prowadzona była ona przez księży, którym władze kościelne pozwoliły zatrudniać się w charakterze robotników w dużych przedsiębiorstwach produkcyjnych, w których — pracując i przebywając bezpośrednio z robotnikami — pełniliby swoją religijną misję. Efektem głównym miała być rechrystianizacja klasy robotniczej, nadmiernie zlaicyzowanej i oderwanej od Kościoła. Rzeczywisty efekt przekroczył jednak granice planu: nie tyle robotnicy wrócili na łono Kościoła, co księża-robotnicy przeszli na ideowe pozycje klasy robotniczej, a większość z nich porzuciła stan duchowny i założyła rodziny.
Dionizy Tanalski
Magisterium Kościoła a komunizm
O wierze religijnej Stanisław Lem pisze: (...) Spoglądając z pozycji Boga, należy powiedzieć, że dla niego bardzo niewygodną rzeczą byłoby odpowiadanie na jakiekolwiek petycje cudami. Jak wiadomo, Pan Bóg jest wszechmocny i wszystko wie, a świat stworzył doskonały i nawet guzik od gaci nie może nikomu spaść bez woli Bożej. (...) Nie można prosić o nic: ani o zdrowie, ani o pomyślność, ani o niepodległość ojczyzny. Gdyby Bóg naprawił coś cudem, oznaczałoby to, że rzeczywistość jest niedoskonała. Stan doskonały jest wtedy, gdy niczego nie trzeba naprawiać.
Andrzej B. Izdebski
Lema pamięci...
Czy muszę przypominać o tym, że kultura człowieka to przede wszystkim higiena osobista i świeża bielizna? Wyjątkiem potwierdzającym regułę był Zygmunt Kałużyński, ale przy jego urokach i umyśle, ta silna abnegacja zupełnie mi nie przeszkadzała, skoro czuł się z nią dobrze. Gorzej, gdy niechlujstwo staje się narodowym znakiem firmowym. Gdy piszę ten felieton, powolutku budzi się wiosna. Już od chwili topnienia śniegów wyłaniać się począł spod malowniczej śniegowej szaty krajobraz straszliwy. Obok ton piasku, którym sypano obficie, na światło dzienne wychodzą niebywałe ilości psich odchodów, jakimi upstrzone jest to, co niebawem, jak dobrze pójdzie, stanie się trawnikiem czy skwerem.
Joanna Rawik
Temat wstydliwy
Od końca PRL nie było w Polsce tylu kawałów politycznych, ile jest ich obecnie. Dominuje w nich, pośrednio lub bezpośrednio, motyw ornitologiczny ze szczególnym uwzględnieniem ptactwa pływającego. W samej rzeczy, ugrupowanie braci Kaczyńskich zafundowało nam wcale niezły kabaret polityczny. Tytuł niniejszego szkicu nawiązuje do powszechnej narodowej wesołości jako reakcji na sposób sprawowania władzy przez PiS, a nasunął mi się w związku ze zdjęciem posła Cygańskiego stojącego na mównicy z szeroko rozpostartymi ramionami. Cervantes opisał swego bohatera jako męża o mocnej budowie, chudej postaci i twarzy pociągłej. Pasuje jak ulał do rzeczonego parlamentarzysty, który na mównicy stoi, jak na rumaku Rosynancie, a walczy z opozycją jako strasznymi wiatrakami.
Jan Woleński
Don Chichot z La Kaczy
„Taniec z gwiazdami” powinien mieć swą polityczną wersję. Umiejętności taneczne wielu uczestników tego popularnego programu często są nikłe, ale nie o to przecież chodzi. Gdzie miejsce dla polityków w tego typu show? Wartość intelektualna debaty publicznej, merytoryczna zawartość programów przedstawianych przez obecnych liderów sceny politycznej ma poziom tak niski, że naprawdę nic by się nie stało, gdyby politycy zdobywali popularność nie poprzez debatę i konfrontację poglądów, ale poprzez taneczne wygibasy i błyszczące stroje.
Jacek Sochan
Taniec z gwiazdami
Mariusz Agnosiewicz: FORUM KLUBOWE - pismo przyjazne rozumowi
Forum Klubowe, czyli jak głosi podtytuł: Dwumiesięcznik Klubów Dyskusyjnych Lewicy, z kilku względów jest pismem niezwykłym i godnym szczególnej uwagi racjonalistów i wolnomyślicieli.
Pismo zrodziło się i wyrosło z zaangażowania garstki działaczy i intelektualistów lewicowych skupionych w klubach dyskusyjnych związanych z SLD. Wydawcą FK jest jeden z owych klubów - "Starówka" z Warszawy. Pomimo niewątpliwie bliskich związków z konkretną formacją polityczną, FK zachowuje niezależność merytoryczną, można określić je jako politycznie ponadkonfesyjne (choć oczywiście o profilu lewicowych).
Z wolnomyślicielskiego punktu widzenia patrząc, ważne jest dla nas, że jest to lewica w tradycyjnym sensie tego słowa: czyli z jednej strony zaangażowana także w sprawy światopoglądowe, wyraźnie po stronie wolnomyślno-antyklerykalnej, z drugiej zaś - szanująca dziedzictwo Oświecenia oraz racjonalizm (przynajmniej co do zasady). Jest to więc przeciwieństwo lewicowości płytkiej, kryptoklerykalnej czy tej uwięzionej w paradoksach lewactwa. Lewicowość kryptoklerykalna to typowo polska specyfika, która wyrosła ze słabości i kompleksów ruchu lewicowego w Polsce po 1989 r. Lewicowość antyoświeceniowa to z kolei wykwit zachodni: rozideologizowany, antynaukowy, zaangażowany w wolnych chwilach w obronę praw satrapów do gnębienia swoich obywateli tudzież praw imigrantów muzułmańskich do gettoizacji Średniowiecza w oazach europejskich. Nie jest dziś łatwo być lewicowcem i uniknąć pułapek dwóch tych postaw. Zdaje się jednak, że środowisku i czasopismu FK zdecydowanie się to udaje. Mamy więc do czynienia z taką lewicą, która chce prowadzić dialog z Kościołem i religią (czego dowodem duchowni wśród publicystów), ale która zarazem nie boi się głosu krytycznego pod adresem Kościoła czy religii. Pismo zachowuje profil antyklerykalny w najlepszym sensie tego słowa: czyli w znaczeniu zaangażowania na rzecz laickości i rozdziału Kościoła i państwa, lecz bez "mowy nienawiści" czy bezsensownego atakowania kleru. Profil racjonalistyczny jest widoczny w wielu tekstach z części światopoglądowej pisma, ale także w tekstach popularyzujących naukę.
Kolejną cechą FK, jaka budzi uznanie - wynikające tutaj po części pewnie z sentymentów w związku z podobieństwem do "Racjonalisty" - jest zdecydowanie niekomercyjny charakter: autorzy publikują bez honorariów, pismo jest kolportowane nieodpłatnie (jest to możliwe dzięki wsparciu druku przez SLD). "Od początków do dzisiaj wszyscy autorzy piszą społecznie, zrobiliśmy z tego cnotę i jesteśmy z tego dumni (...) udało się uchronić FK przed tanią publicystyką okazjonalną (...) I jak się patrzy na to z boku, to pewnie fachowcy z branży nie byliby w stanie uwierzyć, że to pismo powstaje dzięki entuzjazmowi garstki ludzi" - powiada Jerzy Zalega, przewodniczący Rady Programowej FK. Potrzeba wiele zapału, aby utrzymywać żywot tego rodzaju publikatorów, a zarazem trzymać wysoki poziom publikacji. Wiem coś o tym. A poziom FK jest niewątpliwie wysoki: ambitne, na ogół ponadczasowe, teksty, świetni autorzy. Jak dotąd w czasopiśmie publikują lub publikowali m.in. Jan Woleński, Bohdan Chwedeńczuk, Jerzy Drewnowski, Stanisław Obirek (co znamienne: pod pseudonimem ks. Michał), Barbara Stanosz, Maria Szyszkowska, Aleksander Merker, Dionizy Tanalski, Paweł Borecki, Mieczysław F. Rakowski, Mirosław Karwat, Stefan Opara, Jacek Zychowicz, Joanna Rawik, Przemysław Wielgosz, Ryszard Paradowski, Stefan Zgliczyński i in.
O początkach pisma Roman Oleksin, członek redakcji, pisze tak: "Po naszym pierwszym klubowym spotkaniu robiliśmy przedruki na zwykłym formacie A4 spiętym zszywaczem. Leszek [Lachowiecki] wpadł na pomysł broszury i w ten sposób powstał zeszyt numer 1. Po kolejnym spotkaniu Leszek powiada: 'dajmy do tego okładkę, już niebieską'. I to jest Forum Klubowe nr 1, jeszcze z logo Klubu Próchnika". Dziś pismo jest kolportowane średnio w nakładzie 5 tys. egzemplarzy, głównie wśród członków klubów dyskusyjnych, w SLD i na uczelniach. Jest wydawane w dobrej formie, ukazało się jak dotąd 25 numerów. Redaktorem naczelnym FK jest Leszek Lachowiecki, zastępcą - Andrzej B. Izdebski. Od niedawna zainstalowało się w domenie wyborylewicy.pl.
Gorąco zachęcam do lektury!
Tekst z portalu racjonalista.pl
|
|